Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel
offlinebudy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: INDYWIDUALNY
110101 odwiedzin | wpisów: 93, komentarzy: 120, obserwuje: 45

18-24 czerwca - nic się nie zmienia...

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

No dobra, może nie do końca nic, ale...

1. Majster z murarzami nie przyjechał :(. Miał być w poniedziałek rano, ale zadzwonił, że ma  synka w szpitalu i przełożył przyjazd na środę rano. Tymczasem my zamówiliśmy dostawę pierwszej partii Porothermu (22 palety 25-ki) na wtorek. We wtorek rano kierowca przywiózł pustaki, jak zwykle niezawodny pan Piotr z "Mirek&Piotr Co" rozładował palety (transport był wliczony w cenę pustaków, ale rozładunek musieliśmy załatwić sami). No i pustaki stały tak sobie od wtorku do... poniedziałku następnego tygodnia.

blog budowlany - mojabudowa.pl

2. górale nie przyjechali też we środę. Zadzwoniłam do szefa ekipy w środę rano: nie przyjadą, bo synek (dwulatek) ciągle jest w szpitalu (zapalenie płuc). To byłam w stanie zrozumieć, ale czemu nie mogą przyjechać sami robotnicy bez szefa i kontynuować budowę? Majster odpowiedział na to, że Pawełek złamał mały palec u ręki, a poza tym on nie chciałby, żeby murowanie ścian chłopcy zaczęli bez niego. W końcu kilka razy zapewnił mnie, że w poniedziałek z samego rana przyjadą wszyscy...

3. Od środy (20 czerwca) mamy wreszcie prąd na działce!! Słup "budowlanki" stoi przy sławojce, ale nic to :). Jest naprawdę porządnie wykonany. I - jak obiecał elektryk - ma już założony licznik. Wszystkie formalności z dystrybucją elektryk także załatwił. Nic, tylko podłączać się i ciągnąć prąd. 

W sobotę byliśmy na działce - a oto, jak wygląda nasz słup:

blog budowlany - mojabudowa.pl

blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.pl

 

A tutaj jeszcze zdjęcie naszego porothermu z bliska :)

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

W sobotę byliśmy w składzie materiałów na dach. Zobaczylam na żywo dachówkę cementową Braasa: podwójne S i celtycką. Chociaż pan pracujący w składzie był baardzo miły (został nawet z nami jeszcze 40 minut po zamknięciu składu, żeby pokazać to i owo i zrobić wyceny kolejnych dachówek, które wpadły nam w oko), to nie przybliżyło mnie to do wyboru modelu dachówki :(.

Na pewno będzie to dachówka cementowa i na pewno w kolorze grafitowym. Grafit pasował od początku do koncepcji estetycznej domu, ale w składzie dodatkowo upewniłam się, że ten kolor to strzał w "10". Nie widać na nim brudu czy zielonego nalotu (glony??), nawet po kilku latach. Nie to, co na dachówkach w odcieniach czerwieni...

Na wystawce hurtowni wpadła mi w oko dachówka romańska Euronitu (też cementowa). Ułożono z niej całkiem sporą połać dachu, na nasłonecznionej stronie. Więc mogłam podziwiać dachówkę w całej okazałości. 

blog budowlany - mojabudowa.pl

Wystawka z modeli Braasa, które nas interesowały, była niewielka w cieniu, więc prezentowała się średnio :(. Postawiona w słońcu pojedyncza dachówka, model celtycki wyglądał... jakby był przesiąknięty czymś tłustym. To nie był efekt warstewki emalii (jak na dach. ceramicznych), ale właśnie czegoś takiego niechlujnego.

blog budowlany - mojabudowa.pl

Więc może jednak podwójne S?? Albo Euronit?


15 czerwca - tniemy brzózki i (prawie) mamy prąd

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

W piątek 15 czerwca wzięłam dzień wolny w pracy i z Tomkiem i jego ojcem pojechaliśmy na działkę. Podoga była super :).

Ja porządkowałam działkę, a Tomek i jego tata pocięli Stihlem pnie brzóz na pniaki pasujące długością do kominka. A oto efekt ich działań:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Teraz pniaki suszą się i czekają na trajzegę. A zimą będzie czym palić w kominku :D.

Ten piątek był w ogóle bardzo udany: spotkaliśmy się na działce z dekarzem, który kład dach na domu Ewy. Poza tym, że jego robocizna jest na razie najtańsza ze wszystkich ofert, jest też bardzo chwalony przez Ewę. Pan Jarek dał nam też kilka dobrych rad a propos dachu - do przemyślenia jest np. sprawa deskowania dachu (deskowanie i papowanie czy folia bez deskowania - oto jest pytanie)

Spotkaliśmy się także z elektrykiem, który ma podłączyć prąd budowlany na działce. Przekazał nam wszystkie potrzebne dokumenty.

Zdąrzyliśmy też pojechać (tuż przed 15) do PGE w Żyrardowie i Tomek zawarł umowę na dostawę prądu budowlanego z Obrotem. Dobrze się złożyło, że mogłam pojechać razem z nim, bo moja zgoda - jako współwłaściciela działki - była potrzebna do podpisania tej umowy. 20 minut wypełniania formularzy, czytania i podpisywania dokumentów i - voila - mamy prąd budowlany! Przynajmniej na papierze ;)

Zadzwoniliśmy do elektryka, że umowa jest podpisana. W ciągu 2-3 dni roboczych mamy mieć prąd budowlany na działce :).


11-17 czerwca

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

W tygodniu 11-17 czerwca na budowie nic się nie dzieje. Ale podejmujemy ważne decyzje:

1. Zamawiamy cegłę na ściany (3720 pustaków Porotherm 25 i 900 pustaków Porotherm 11,5). Udało nam się znaleźć bardzo atrakcyjną ofertę na Porotherm od firmy Budteam, która będzie wieźć pustaki z miejsca oddalonego od naszej budowy aż 340 km. Właściciel firmy mówi, że odbiera pustaki prosto z fabryki. Cena była tak atrakcyjna, że balismy się trochę, czy to nie jakiś przekręt. Ale gość twierdzi, że ma certyfikaty na to, że cegła jest oryginalna.

2. Po długich przemysleniach zdecydowaliśmy się wreszcie na strop. W projekcie mamy strop z Porothermu, ale ze względu na cenę upieraliśmy się przez długi czas przy Terivie. Ostatecznie wybraliśmy... strop żelbetowy (monolit).

Już podczas pierwszej rozmowy na temat kierbud zauważył, że wolałby zrobić strop monolityczny. Wg niego monolit wychodzi taniej (albo w najgorszym przypadku porównywalnie cenowo) w porównaniu ze stropem z Terivy. Górale robią i jeden i drugi, ale osobiście wolą monolit.

Nie planujemy użytkowego poddasza, więc strop nie musi być super wytrzymały, ale... No właśnie, o Terivie słyszelismy różne opinie: i dobre (lepiej tłumi dzwięki i lepiej izoluje cieplnie niż monolit, łatwo go ułożyć, nie potrzeba tak dużo stempli i deskowania do jego szalunku), i złe (klawiszowanie po kilku latach użytkowania, mniejsza nośność i "solidność" niż stropu lanego). 

Tomek zapytał w kilku firmach o cenę belek i pustaków Terivy. Policzyliśmy sobie ilość materiałów potrzebnych na oba rodzaje stropów i ich szalunek i wyszło nam, że przy naszej powierzchni (225 m2)... oba rodzaje stropów  będą kosztować mniej więcej tyle samo. W zależności od tego, jak manipulowaliśmy parametrami (trochę cieńszy monolit, więc mniej betonu i zbrojenia; jeszcze mniej stempli przy Terivie, itp.) raz trochę tańszy wychodził żelbetowy, a raz monolit.

Decyzję pomógł nam podjąć autor naszego. W projekcie mamy ogrzewanie gorącym powietrzem (system ten będzie korzystał z tych samych rur, co wentylacja mechaniczna). Rury do rozprowadzania powietrza będą położone na stropie, w warstwie styropianu. Wg pana Kazimierza (naszego architekta), jeśli nie chcemy Porothermu, to tylko strop lany - właśnie ze względu na te rury. 

Po pierwsze, w Terivie jest inny rozstaw belek niż w Porothermie, więc trzeba byłoby przerabiać projekt przebiegu rur, żeby otwory nawiewne nie wypadły w miejscu belek. A w stropie monolitycznym otwór nawiewny możemy zrobić, gdzie chcemy.

Po drugie, stabilność stropu. Podczas wylewania monolitu można wstawić kształtki o wymiarach otworów nawiewnych (są prostokątne albo okrągłe) - po prostu ten kawałek stropu nie zostanie zalany betonem. Przy stropie Teriva nie da się tak zrobić (no bo jak? przyciąć pustak Terivy do odpowiednich wymiarów?? Wybić w nim dziurę??). Więc przy stropie z Terivy trzebaby przebijać otwory w stropie już po jego wykonaniu. A jest ich w sumie 18!! Architekt zauważył, że zawsze jest wtedy jakieś niebezpieczeństwo uszkodzenia konstrukcji stropu.

Więc zdecydowaliśmy się na strop żelbetowy. Konstrukcję będzie nam przerabiał  kierbud (ma uprawnienia konstruktora). 


6-10 czerwca - pielęgnujemy beton i... nihil novi

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Ekipa murarzy wyjechała na długi weekend już we wtorek wieczorem. Muszę ich pochwalić - zostawili po sobie naprawdę wzorowy porządek :). Tomek na odjezdne zafundował im procentowy prezent ;).

Do polewania chudziaka musielismy przyjeżdżać specjalnie z Wa-wy - raz, dwa razy dziennie. Nie pielęgnowaliśmy go jakoś intensywnie, ale i tak wygląda ładnie, nie widać żadnych pęknięć. Zresztą pogoda też nam sprzyjała - było niezbyt gorąco, trochę popadało.

blog budowlany - mojabudowa.pl

Sąsiad Wiesiek uświadomił nas, że dobrze zrobiliśmy biorąc od niego wodę. Ma on własną studnię do podlewania kwiatków. Do tego pompę, więc ciśnienie w wężu jest naprawdę silne.

Gdybyśmy mieli własną wodę z przyłącza do publicznego wodociągu, mogłaby nas spotkać niemiła niespodzianka. Część wsi, gdzie mamy działkę, jest na końcu nitki wodociągowej i latem, po południu, kiedy ludzie zaczynają podlewać trawę, ciśnienie w wodociągu spada tak drastycznie, że Wiesiek skarżył się, że nie można wziąć prysznica! Trzeba przeczekać godziny szczytu. Moglibysmy sobie wtedy tylko pomarzyć o podlewaniu chudziaka...

Na szczęście Wiesiek wspomniał, że gmina planuje odwiert kolejnej studni głębinowej na naszej wsi, więc może za jakiś czas ciśnienie w sieci nie będzie spadało latem...

W niedzielę po południu zadzwoniłam do szefa ekipy, żeby potwierdzić, że wracają w poniedziałek. Pan Janek spokojnie odpowiedział, że "w tym tygodniu, nie... Oni to nie przyjadą. Nie dadzą rady...Za tydzień." No i co zrobić?! Na szczęście czas nas nie godni, pogoda też nie, ale przyznam, że nie spodobała mi się ta niesłowność górali. Ale Ewa (która polecała mi ekipę) ostrzegała, że mogę się tego spodziewać.

No właśnie - w niedzielę wreszcie po raz pierwszy pojechałam na budowę Ewy (jakieś 10 km od naszej). Jej dom jest już pod dachem i z oknami. W poniedziałek mają przyjść elektrycy. Zazdroszczę Ewie, że jest już tyle do przodu :).

A w drodze powrotnej skręciliśmy z Tomkiem do smażalni ryb (przy trasie W-wa - Żyrardów, przy skręcie na Budy Michałowskie). Ich pstrąg smażony (świeżutki :P) z frytkami to niebo w gębie :D.

P.S. Czekają na nas jeszcze śmieci do wywiezienia i kłody drewna do pocięcia (z brzóz padłych na placu... budowy).

blog budowlany - mojabudowa.pl

blog budowlany - mojabudowa.pl