Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel
offlinebudy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: INDYWIDUALNY
110101 odwiedzin | wpisów: 93, komentarzy: 120, obserwuje: 45

Amatorzy kontra profesjonaliści

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

W poprzednim wpisie dałam do zrozumienia, że dekarze kładą nam już dach. I była to prawda: zaczęli pracę 18 września (wtorek), a wpis był z 19 września.

Dziś czuję wenę twórczą, więc opiszę, przez jakie perypetie mieliśmy przed rozpoczęciem prac dekarskich. 

Zaczęło się od niezaimpregnowanego deskowania dachu. Zamówiłam niezaimpregnowane deski i do dziś żałuję, że pożałowałam dodatkowych 50 zł per m3 za impregnację (połowa deskowania i tak była zarobiona z desek po szalowaniu stropu). Pan Janek zasugerował, żeby jednak zaimpregnować deskowanie zanim zaczną się prace dekarskie. Pan Jarek, nasz dekarz, oglądał więźbę jeszcze w czasie, kiedy górale kończyli pracę i był z niej zadowolony, nic nie mówił o impregnowaniu desek. Kiedy zadzwoniliśmy do niego z pytaniem: impregnować czy nie, pan Jarek zaczął nam udzielać instrukcji, co kupić i jak zabrać się do roboty. Więc uznaliśmy, że jednak lepiej zaimpregnować te deski.

Na początku wybraliśmy opcję opryskiwania dachu. Tomek zamówił na allegro 20-litrową butlę Drewnosolu. Ja wpadłam na pomysł, że przecież niedaleko nas w Jaktorowie ma swoją siedzibę firma Kwazar, więc chciałam bezpośrednio u nich kupić mały opryskiwacz ogrodowy. Ale sklep firmowy jest nieczynny w sobotę - zadzwoniłam do "autoryzowanego dystrybutora" w Kozerach. Udało mi się zamówić na sobotę (15 września) 10-litrowy opryskiwacz ogrodowy u tego "dystrybutora". W sobotę podjechalismy pod siedzibę Kwazaru, gdzie transakcja odbyła się na parkingu przed zakładem. "Dystrybutor" wręczył nam paczkę, my mu pieniądze i... staliśmy się właścicielem 10-litrowego Oriona.

Dach opryskiwał Tomek. Szło mu bardzo wolno: przez sobotę pokrył impregnatem tylko 2 połacie dachu (od strony wejścia i od strony tarasu). Ja odważyłam się wejść na dach dopiero w połowie dnia i prymitywną miotłą z wysuszonych brzozowych witek... zamiatałam dach :). Desek po szalowaniu stropu było wysuszone (beton "wypił" z nich wodę), więc nic się do nich nie przyczepiało. Za to świeże deski, zamówione specjalnie do deskowania, były na tyle wilgotne, że przyczepiały się do nich wióry. Nie było sensu impregnować dach pokryty gdzieniegdzie całkiem grubym "kożuszkiem" wiórów, więc najpierw musiałam pozamiatać dach :). Uporanie się z zaledwie połową dachu zajęło mi czas do wieczora.

W niedzielę poszłam poprosić sąsiada o jego opryskiwacz, żeby przyspieszyć trochę pracę. Sąsiad poradził nam zamiast opryskiwania malowanie wałkiem i pożyczył potrzebny sprzęt (wałek malarski, kij teleskopowy, wiaderko). Okazało się to strzałem w 10-kę! Wałkiem impregnowało się dach 5 razy szybciej! Dokończyłam zamiatanie drugiej połowy dachu, a Tomek "wałkował" deski. Niestety, źle się poczułam i niewiele mogłam tego dnia pomóc Tomkowi.

Do wieczora Tomek zaimpregnował prawie cały dach z wyjatkiem 2 połaci: od północy (zarówno nad domem, jak i tarasem) i od wschodu (ale tylko część nad domem, część nad garażem zdążył zaimpregnować). Ciągle niezaimpregnowana była 1/3 dachu, a dekarze mieli zacząć prace już w poniedziałek (17 września). Zadzwoniłam do pana Jarka z pytaniem, czy możemy impregnować dach równolegle z ich pracami. Nasz dekarz odpowiedział, że jego ekipa może zaimpregnować resztę dachu, więc nie musieliśmy brać urlopu na poniedziałek. Co za ulga! Tym bardziej, że byliśmy już mocno zmęczeni tą zabawą w dekarzy (zwłaszcza Tomek) :)

Jednak nie ma to jak profesjonaliści :)


Z panem Jarkiem umówiliśmy się na poniedziałek (17 września) na rozpoczęcie prac dekarskich - okazło się, że na innej budowie nie przywieźli mu na czas reszty materiałów, więc zwolnił mu się termin. Minus był taki, że pan Jarek poinformował mnie o tym w piątek (14 września) po południu. W pośpiechu szukałam tartaku, który przywiezie mi do poniedziałku:

1800 mb łaty 

800 mb kontrłaty i

100 mb deski okapowej.

Na szczęście jak zwykle nie zawiódł mnie Gradbud - mieli na stanie potrzebne ilości desek, łat i kontrłat w rozsądnej cenie (650 zł za m3). Tym razem zamówiłam impregnowane drewno :-].

W Gradbudzie mieli jakiś problem z samochodem dostawczym: mieli przywieźć materiały w sobotę, ale w południe dostałam telefon, że będę dopiero w poniedziałek. Szkoda, bo gdyby nie to, wszystko załatwiłabym w weekend. W sobotę rano podjechaliśmy z Tomkiem do Dachluxu, gdzie dopisałam umowę na roboty budowlano-montażowe i zamówiłam na poniedziałek transport części materiałów (folia dachowa, orynnowanie, drobne materiały montażowe).

W poniedziałek (17 września) o 7 rano bardzo miły pan z Gradbudu przywiózł łaty, kontrłaty i deski okapowe. Ale nie przyjechały ani materiały z Dachluxu, ani dekarze!

Zadzwoniłam do pana Jarka koło 9 i okazało się, że... źle się zrozumieliśmy: przyjazd na naszą budowę był warunkowy ("jeśli nie przywiozą materiałów na tamtą budowę"). Ponieważ jednak dowieziono materiały na tę inną budowę, pan Jarek z ekipą został tam. Na szczęście pracy miał tam niewiele. Obiecał, że następnego dnia (tj. we wtorek) przyjedzie z połową ekipy pracować przy naszym dachu, a w środę będą u nas wszyscy jego pracownicy. 

Zadzwoniłam potem do Dachluxu: wspólnie uzgodniliśmy, że transport folii, orynnowania i innych dupereli przekładamy na wtorek, kiedy na budowie będzie pan Jarek. Trochę rozczarowana wróciłam do Wawy (wstałam o 5:30 rano, tylko po to, żeby zapłacić za deski i ich transport :().

Pan Jarek Domagała okazał się słownym wykonawcą - wszedł na budowę we wtorek 18 września. Jego ludzie zaimpregnowali resztę dachu, zamontowali rynny, zainstalowali na dachu folię i przybili łaty i kontrłaty. Następnego dnia przyjechały dachówki. Panowie skończyli dach w 4 dni - gdy w sobotę (22 września) Tomek przyjechał zapłacić im za robociznę, robili końcówkę montażu.

Jestem naprawdę zadowolona z ekipy pana Jarka Domagały i mogę go śmiało polecić (sama dostałam kontakt do niego z polecenia Ewy :). Pan Domagała i jego dekarze to prawdziwy profesjonaliści. Pracowali szybko, sprawnie, nie śmiecili. Współpraca z nimi jest też bardzo wygodna dla inwestora: zabrakło nam 15 arkuszy blachy na obróbki oraz jednej palety dachówek. Pan Jarek po prostu pojechał po brakujące materiały do Dachluxu. Uprzedził mnie wcześniej przez telefon.

Oczywiście zakup tych materiałów został doliczony do naszej faktury w Dachluxie, ale poza blachą i paletą dachówek reszta materiałów była dobrze wyliczona. W sumie zapłaciliśmy 1165 zł więcej niż wynikało z wyceny. Zostało nam kilkanaście dachówek, kilka gąsiorów i 3 arkusze blachy- akurat tyle, żeby były jako zapas w razie konieczności naprawy/wymiany.

Zdjęcia dachu robiłam aparatem kolegi, wkleję je dopiero, kiedy mi je prześle. Mam nadzieję, że już jutro :)


Koniec więźby - zaczynamy dach

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Górale skończyli swoją pracę 7 września w piątek. Dokończyli więźbę, ścianę rozdzielającą poddasze nad garażem od poddasza nad domem.

Zbudowali kominy - sztuk 3: od kominka w salonie, z kotłowni oraz kominek-grill w wiacie rekreacyjnej

blog budowlany - mojabudowa.pl

Wyrównali otwory okienne do wymiarów na projekcie pełną cegłą.

Postawili ścianę działową między salonem a kominkowym (tu jeszcze niedokończona):

blog budowlany - mojabudowa.pl

A tu od strony pokoju kominkowego:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Okap:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Komin do kominka:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Ściana tylna podtrzymująca wiatkę przy garażu (nie wiem, chyba ją wyburzę - będzie zasłaniała światło w sypialni rano):

blog budowlany - mojabudowa.pl

Główny komin - w środku są 3 kanały: jeden spalinowy od pieca c.o., drugi - odprowadzający zużyte powietrze z rekuperatora. Trzy pozostałe są na razie niewykorzystane, ale w przyszłości, w razie gdybyśmy chcieli zagospodarować poddasze, możemy tymi kanałami poprowadzić wodę, rury kanalizacyjne i instalację grzewczą:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Ściana oddzielająca poddasze nad garażem od poddasza nad główną częścią domu:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Widok wiaty nad tarasem - tu nie wyglada tak imponująco, ale kiedy stoję w środku, czuję się trochę jak w stodole :) Od ziemi do szczytu dachu są jakieś 4-4,5-5 metry!

blog budowlany - mojabudowa.pl

 


więźba dachowa - cd

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Górale pracowali nad więźbą od wtorku do południa w czwartek (30 sierpnia). Po weekendzie wrócili o pracowali od poniedziałku 3 września do piątku 7 września.

Jeszcze w poprzednim tygodniu pan Janek powiedział, że potrzebna jest dodatkowa ramka podtrzymująca krokwie: między ścianą kolankową a ramką w środku dachu. Wszedł na połać zrobionego dachu i pokazał mi, że krokwie uginaja się pod ciężarem człowieka!! Żeby wzmocnić konstrukcję potrzebna była wg pana Janka dodatkowa ramka.

Kierownik budowy był w zeszłym tygodniu na badaniach w szpitalu, a bez jego zgody majster nie mógł wprowadzić zmian w projekcie. Czekaliśmy do wtorku 4 sierpnia, aż kierownik odwiedzi nas na budowie. Kierownik oczywiście przyznał rację panu Jankowi (zresztą, nawet ja, laik, widziałam, że krokwie bez dodatkowej podpory ugną się pod ciężarem dachówek cementowych).

Zadzwoniłam do architekta - autora naszego. Zdziwił się, powiedział, że w Auto CADzie jedna ramka wystarczyła :]. 

Zamówiłam dodatkowe 2,5 m3 belek 14x14. Przyjechały w piątek o 7 rano razem z zamówionymi w tym samym tartaku kantówkami do deskowania dachu. Bo oczywiście desek szalunkowych nie wystarczyło... Zamówiłam dodatkowo 10 m3 kantówki - mam nadzieję, że teraz wystarczy :).

A oto kolejne fotki gotowej więźby:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Ganek i więźba nad garażem:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Garaż i wiata przy garażu:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Fragment zadeskowanej połaci:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Dach od strony północno-zachodniej:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Łączenie murłaty i krokwi koszowej:

blog budowlany - mojabudowa.pl


urlop i... więźba dachowa

autor: budy.grzybek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Udało się nam wyjechać na pełnowartościowy, 2-tygodniowy urlop (od 10 do 26 sierpnia).  Górale wpadli na plac budowy i wyczyścili deski po szalunku stropu - będą na deskowanie dachu.

27 sierpnia Tomek wrócił do pracy, a ja miałam jeszcze jeden tydzień urlopu, który spędziłam w większości (a jakże) na działce nadzorując, zamawiając, kupując, dzwoniąc, itepe. 

W poniedziałek zamówiłam brakującą paletę Porothermu 11,5 na ścianę działową między salonem a kominkowym i zaczęłam rozgladać się za wykonawcami przyłącza wodnego i kanalizacji. Mamy już projekt obu przyłączy i wszystkie zgody i opinie. Przyłącze wodne ma 71 mb, z czego 14 mb będzie w przecisku pod jezdnią. Z kanalizacją podłączamy się grawitacyjnie do studzienki na działce sąsiada. Przyłącze kanalizacyjne ma 44 mb i 2 studzienki.

We wtorek o 8 rano przyjechała więźba. Przyjechali też górale (pan Janek, Andrzejek i Dominik - "nowy" w ekipie). Razem z kierowcą wrzucili większość więźby na strop - przy uzyciu HDSu, ale i tak cała operacja trwała godzinę i była naprawdę misterna :).

Pan Janek pochwalił więźbę, że jest dobrej jakości i zaczęło się jej składanie: najpierw murłaty, potem ramka na środku stropu. Do końca dnia były gotowe. O ile murłaty wydały mi się łatwe do zamontowania, to ramku to już wyższa szkoła jazdy.

Wymyśliłam sobie, że ramka i słupy ją podtrzymujące będą z drewna struganego (względy estetyczne). Ale okazało się, że wśród kantówki o wymiarach 14x14 (takie wymiary ma w projekcie ramka) nie było wystarczająco długich belek - tzn. o długości 5,6 m!! No cóż, architekt w spisie więźby kantówkę 14x14 podał w metrach bieżących, a my nie pomyśleliśmy, żeby zamówić w tartaku belki o długości min. 5,6 m.

Ale pan Janek znalazł rozwiązanie: ramkę zrobił z kantówki struganej 16x16 (były tam elementy odpowiedniej długości). Oto lista struganych elementów w zamówieniu:

 

belki strugane (cięte min. 2 szt z jednego pnia) 15X30cm (lub 2x16x16) :
- L=600cm - 3 szt.
- L=740cm - 1 szt.
Belki strugane 16x16cm
- L=300cm 3 szt
- L=330cm 5 szt
- L=350cm 3 szt
kantówka strugana 14x14 cm - 68 mb
 
We wtorek kupiłam też gwoździe do zbijania więźby - 125 kg! Sąsiad dał mi namiary na sklep Metalowiec pod Milanówkiem i tam kupiłam gwoździe ocynkowane po naprawdę atrakcyjnej cenie - 7  butto za kilogram :).
 
Na początek - zbliżenia ramki
blog budowlany - mojabudowa.pl
 
Znów ramka - JESZCZE BEZ RAMION
blog budowlany - mojabudowa.pl
 
A tu reszta belek i krokwi wrzuconych na strop:
blog budowlany - mojabudowa.pl
 
I część belek struganych, które górale zeskładowali na ziemi przy tarasie:
blog budowlany - mojabudowa.pl